Odzyskiwanie diod ze spalonych żarówek LED

Każdy z nas ma w domu jakieś niepotrzebne rzeczy, które czasem trzyma z nadzieją, że później się do czegoś przydadzą, albo szkoda wyrzucać. Takie rzeczy faktycznie mogą się przydać, ale mogą się też przydać rzeczy np. uszkodzone, czy spalone. Sporo z nas wylutowywało elementy takie jak kondensatory czy oporniki z jakiś spalonych płytek, dzięki czemu podczas prototypowania zamiast biegać do sklepu mogliśmy sobie otworzyć szufladę i znaleźć to co akurat jest nam potrzebne.

a

Jeśli przekopać internet, natkniemy się np. na możliwość wykorzystania elektroniki z żarówki energooszczędnej do zasilenia oświetlenia np. w naszym akwarium. Projekt bardzo prosty i tani, tym bardziej, że zastępujemy klasyczny statecznik układem elektronicznym. W tym wpisie zajmiemy się innym typem żarówek, który również może nam posłużyć jako źródło części. Mowa tu o popularnych żarówkach LED. Chyba każdy posiada gdzieś zamontowaną taką żarówkę, która daje w miarę sporo światła. Jednak kiedy się spali, to zanim wyrzucimy żarówkę możemy odzyskać sporo diod. Najczęściej spotykany problem to przepalenie się układu zasilania, same diody zazwyczaj pozostają sprawne.

Do czego nam się przydadzą? Na to pytanie musi sobie każdy indywidualnie odpowiedzieć, ale odzyskując je dostajemy bardzo jasne diody o barwie ciepłej lub zimnej,  a do tego najczęściej są to diody 3 chipowe (czyli po podłączeniu zasilania będą się świecić jakby 3 diody w jednej obudowie).

Ze względu na to iż lutowane są one powierzchniowo do płytki PCB, należy zwrócić szczególną uwagę przy demontażu, aby ich nie uszkodzić. Można próbować wylutowywać diody przy użyciu lutownicy z cienkim grotem (należy zwrócić uwagę, aby nie przypalić i nie uszkodzić obudowy), można użyć stacji hot air, piekarnika do smd lub najprostszej opalarki do drewna.

W tym wpisie pokażemy jak szybko i prosto można wylutować diody z użyciem najtańszej opalarki.

Zaczynamy

1
W pierwszej kolejności należy wyjąć płytkę z diodami LED z żarówki. Aby tego dokonać musimy albo podważyć szkiełko w żarówce jakimś małym płaskim śrubokrętem, albo je po prostu stłuc. Niezależnie od metody należy zwrócić szczególną uwagę na odpryski kawałków szkła, także polecamy założenie jakiś rękawiczek ochronnych, a cały zabieg warto przeprowadzić nad jakimś kartonem lub pojemnikiem, aby szkło nie znalazło się na podłodze.

2
Po usunięciu szkiełka możemy wyjąć płytkę PCB z diodami odcinając ją od modułu zasilania. Przy okazji można zobaczyć co uległo uszkodzeniu w module zasilania.
3
Kolejnym krokiem będzie przygotowanie miejsca, gdzie będziemy podgrzewać naszą płytkę z diodami. Może to być kawałek deski, szyby lub coś innego co nie zapali się szybko i w miarę odizoluje nas od podłoża, aby go nie uszkodzić. My do tego celu wykorzystaliśmy szybę ze starego uszkodzonego skanera. Sprawdziła się idealnie, a cały zabieg został przeprowadzony na biurku bez jego uszkodzenia.

4
Ostatnim krokiem jest podgrzanie płytki do tego momentu, abyśmy bez przeszkód mogli pęsetą zdjąć diody z PCB. Nie podamy dokładnie ile czasu trzeba podgrzewać płytkę, ponieważ w trakcie testów jedne wymagały mniej, a inne więcej czasu. Trzeba sprawdzać pęsetą czy diody już się odlutowały.

5
Po odlutowaniu wszystkich diod możemy miernikiem sprawdzić, czy wszystkie są sprawne. Nawet jeśli część z nich będzie mieć uszkodzony jeden chip to i tak dwa pozostałe nadal będą świecić.

6
Tym prostym sposobem zyskaliśmy trochę diod, które będzie można wykorzystać w przyszłych projektach. Na poniższym filmie możecie zobaczyć jak to wygląda. Niestety w tym przypadku płytka PCB pokryta była dodatkowo jakiegoś rodzaju klejem, który spowodował, że diody łatwo nie odchodziły. Dodatkowo warto płytkę z diodami unieruchomić, aby łatwiej było zdejmować diody.

Wylutowane diody idealnie pasują do uniwersalnej płytki, wystarczy przylutować interesującą nas ilość i już mamy mały moduł LED składający się z kilku lub kilkunastu diod. Taka płytka posiada równoległe ścieżki, które pozwalają na łatwe stworzenie np. wyżej wspomnianego modułu LED.

7

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *